wtorek, 5 marca 2013

Sztuka żywienia- jak odżywiać się chłodną porą roku.

Po przeczytaniu m.in książek mgr Stefanii Korżawskiej, jestem gorąco przekonana, że kluczem do zdrowia jest żywienie w zgodzie z porą roku. W jednej z nich, Pani Stefania podaje prosty przykład -  młoda sportsmenka z Polski poznaje chłopaka, Włocha. Postanawiają razem zamieszkać. Polka przejmuje styl odżywiania naszego Włocha, więc codziennie serwuje sobie pożywienie oparte głownie na ogromnej ilości surowych warzyw, a więc sałatki, surówki itd. Efekt? Dotąd okaz zdrowia, zaczyna chorować. Przyczyną jest wychłodzenie organizmu spowodowane niewłaściwym żywieniem. Powrót do poprzedniego stylu, a więc spożywania potraw rozgrzewających chłodną pora roku, a wychładzających jedynie latem powoduje również powrót do zdrowia. A teraz mój przykład. Niegdyś, przed uświadomieniem sobie tej zależności, przeziębienie trwało u mnie bite 7 dni. W chwili obecnej? Jeden dzień...
 Pokrótce postaram się Wam przybliżyć ten temat.

O wpływie sposobu żywienia na zdrowie nie muszę nikogo dziś przekonywać. Mądre chińskie porzekadło mówi bowiem, że matką naszych chorób jest dieta (ojciec wciąż nieznany ;). Bardzo istotna jest tutaj profilaktyka prozdrowotna, aczkolwiek dietą możemy także wyleczyć wiele istniejących już chorób.
Jakie zatem są powiązania między sposobem odżywiania, a pora roku? Mamy tu prosta zasadę:

Gdy na dworze  jest sucho, ciepło  -  pokarmy wychładzające/neutralne
Gdy na dworze jest zimno/mokro/temperatura w mieszkaniu jest wyższa niż na zewnątrz - pokarmy rozgrzewające/neutralne


Dlaczego pewne produkty nazwiemy rozgrzewającymi, a inne wychładzającymi? Tutaj mamy dwa czynniki wpływające na tzw. termikę produktu.

1. Temperatura potrawy/obróbka cieplna- gotowana potrawa rozgrzewa, surowa wychładza.
2. Pierwotna funkcja biologiczna produktu- np cytrusy rosną w krajach tropikalnych. Maja służyć ochładzaniu tam, gdzie jest gorąco. Jest to naturalne i nie podlega dyskusji. Inny przykład: jogurty wychładzają, ponieważ pierwotnie spożywane były do silnie rozgrzewających potraw z baraniny. Zboża są neutralne, a przyprawy rozgrzewają.

Teraz przejdźmy do strony praktycznej tematu. Potrzebujemy wiedzieć, co nas ogrzeje, a co wychłodzi zimą/wczesną wiosną.

WYCHŁODZĄ:

1. Cytrusy- czemu rosną w klimacie gorącym, a nie u nas? Rzecz oczywista, tam spełnią swoja rolę, jaką jest silne wychłodzenie podczas upałów.



2. Nabiał- czyli mleko jak i jego przetwory, więc jogurt, kefir, twaróg itd. Nabiał wychładza bardzo silnie, jedzenie go zimą to pierwszy krok do infekcji ( zwłaszcza serwowany na zimno).


3. Owoce i warzywa na surowo- Jeśli chodzi o owoce, można je piec, gotować na kompot, dodawać do gorącej owsianki.

Warzywa- nie jemy surowych, gotujemy je. Polecam gotowane buraczki, marchewkę z groszkiem, gotowane brokuły czy kalafior.W celu zmniejszenia strat witamin, gotujmy na parze. Można spożywać raz na tydzień kiszonki. Wyśmienicie sprawdzą się także zupy pełne kolorowych warzyw.


4. Produkty z białej mąki. Jesz kanapki na śniadanie, zabierasz je do pracy i to samo serwujesz  na kolację? Nie dziw się zatem, że ciągle Ci zimno, czy non stop chorujesz.


5. Zimne desery, np lody zimą to zabójstwo.



Jak się rozgrzać zimą?

1. Dzień zaczynamy od solidnego, ciepłego śniadania- przyrównajmy żołądek do silnika samochodu- pracuje, gdy jest ciepły. Co jeść na śniadanko? Polecam owsiankę, zupę czy nawet resztki z wczorajszego obiadu. Jeśli kanapka, niech to będzie chociaż podpiekany tost. Nie jedzmy żadnych jogurtów, kefirów czy kanapek z twarogiem rano. Zresztą nabiał wywiera ogólnie szkodliwe działanie na organizm. Polecam Wam post na blogu motylek czerwony http://motylekczerwony.blogspot.com/2013/03/pij-mleko-moda-mamo.html
Jak dostarczyć sobie wapnia? Jest mnóstwo produktów roślinnych, które go zawierają jak choćby brokuły, szpinak, sezam.

2. Kawę pij gotowaną. Może być naturalna, a także zbożowa.

3. Stosuj przyprawy rozgrzewające- imbir, kurkuma, goździki, kardamon, cynamon, bazylia, itd

4. Jedz produkty z mąki pełnoziarnistej.


5. Dostarczaj sobie kwasów NNKT- stosuj z kuchni oleje roślinne, zwłaszcza rzepakowy. Oliwa z oliwek także będzie doskonała.


6. Jedz suszone owoce- bogate w błonnik pomogą w problemach trawiennych.



UNIKAJ:

1. Nabiału- w zamian proponuję Ci- soję, tofu, mleko i sery kozie. Nawet homeopata  leczący mojego synka zabronił karmić go nabiałem.

2. Cukier jest na cenzurowanym. Zamiennik- miód


3. Wspomniana wcześniej biała mąka. Zamiennik- mąka pełnoziarnista będzie doskonała.

4. Mięso- zamienniki- soja, fasola, groch, tofu, soczewica.



9 komentarzy:

  1. Bardzo bardzo ciekawe!

    Niestety, zostane przy moim ulubionym jajeckzu na miekko na sniadanie, kawce i chlebie z serem plesniowym :D
    Nie zamienię moich ukochanych serów na tofu.. oj nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja kiedyś słyszałam,że lody najlepsze zimą..hmmm i weź tu bądź mądra;-))
    mi jakoś ciezko o śniadanie;-(
    fajny , ciekawy wpis
    buziaki E

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak słyszałam. Nie chcę tutaj siac teorii spiskowych, ale jak nie wiadomo o co idzie, to idzie o.. ;) Buźka:)

      Usuń
  3. Bardzo fajny post :)
    Rozgrzewające przyprawy -smaczne i korzystne dla naszego organizmu zimą ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny wpis, czy mogłabyś przybliżyć temat zamienników nabiału?
    Mój organizm zdecydowanie go nie toleruje, ale strasznie boje się o odpowiednią ilość wapnia i fosforu w diecie, niestety soja nie wchodzi w grę, prawie cała jest już modyfikowana a kozie produkty też jakoś mi nie podchodzą.
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam problem z nabiałem. Dużo wapnia jest w produktach roślinnych jak np w brokułach, szpinaku, orzechach, ziarnie sezamu. Ja np kupuję sezam i dodaję do potraw, np sałatek. Z tą soją masz rację, jest modyfikowana. Jestem przeciwnikiem tego typu żywności.

      Usuń
  5. love this food and also your blog! It's so nice!!! I follow you!
    Pass to my blog and if it likes you follow me too, I will be so glad :D
    Kisses
    http://francescagiusti.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  6. Przydatne bardzo :) A ta czerwień na usta jest trwała i bardziej w formie szminki wygląda na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja napiszę tak - narobiłaś mi ochoty na ser pleśniowy! :P

    OdpowiedzUsuń